PZW Człuchów  |  KONTAKT  |  LINKI 

WspółpracaBig Carp Portalcarp planetTCTTCTPomorski Portal KarpiowyCarp Trawel Teampelzer crazycarp sklep karpiowy eurofishing
Członkowie CKK

karpik
Karol Dziemiańczyk
Grzegorz
Grzegorz Berezowski
Winek
Winicjusz Białek
Łukasz
Łukasz Szeremeta
Bartek
Bartek Szmoleń
Darek
Darek Kęsik
Tomek
Tomek Kowcun
Karol
Karol Winiarski
Maciej
Maciej Wdowczyk
Piotrek
Piotrek Bartecki
Kaziu
Kazimierz Januszewski



Zasiadka na Nekielce

Dodano: 08.10.2012

Jeszcze cała wrzawa związana z zawodami nie ucichła, a w poniedziałek 17 września wspólnie z Czajnikiem wybraliśmy się na łowisko Nekielka. Woda ta została przedstawiona w czwartej części filmu: „Na Karpie” Przemka Mroczka, więc wiadomo, że pływają tam konkretne „miśki”:)
Wyjazd z Chojnic godzina 09:00, przed nami 230 kilometrów, jak zwykle zabraliśmy ze sobą ogrom sprzętu, no bo przecież wszystko może się przydać. W Szubinie spotykamy się z Wiesławem, naszym kolegą z Bydgoszczy i dalej wspólnie ruszamy w kierunku Nekielki, po drodze zahaczamy sklep karpiowy w Pobiedziskach gdzie każdy zakupił „niezbędne” wręcz przynęty itp. rzeczy bo jak wiadomo będą one potrzebne w czasie zasiadki:). W końcu po kilku godzinach docieramy do celu.

tablica

Woda ciekawa, 18h pożwirowy zbiornik z licznymi dołkami, spadami i wypłyceniami o maksymalnej głębokości do 4m, aż pachnie dużym karpiem. Na początek wybór stanowiska, nie było to łatwe ale po burzliwych naradach postanawiamy zająć „9”. Rozbijamy obóz, zaraz po tym wsiadamy na ponton i sądujemy dno stawiamy markery.

stanowisko 9Nasz obóz na stanowisku nr 9

flaga CKK
Flaga klubowa - nieodzowny element naszej wyprawy

Zestawy będziemy wywozić na drugi spad, oddalony od brzegu ok 130 – 140 m. gdzie głębokość schodzi z 1 na 2,8m. Zanęcamy miejscówki, stawiamy zestawy i czekamy na pierwszy odjazd.

nakielka
Wywozimy na wysondowane miejsca

W końcu około 20:00 jako pierwsze odzywają się sygnalizatory Czajnika, przycięcie... i jest:), po kilku minutach holu na macie ląduje 7 kg golas. Jest dobrze, w tej wodzie pływają ryby:), kilka fotek i karp wraca do wody.

7kg
Pierwszą rybkę złowił Czajnik

Czajnik ponownie wywozi zestaw ale do północy nie ma już żadnych brań więc kładziemy się spać. Nagle ok 02:00 rozlega się głośne piiiiiii... wyskakujemy z namiotu jak oparzeni, znowu branie u Czajnika, zacięcie i siedzi, kij ugina się pod ciężarem ryby, na pewno waży więcej niż 7 kg:). Hol trwa już parę minut, a tu nagle odzywa się mój sygnalizator, ryba pędzi jak szalona wybierając żyłkę z kołowrotka, podnoszę wędkę i czuje opór, nie jest to mała sztuka lecz po chwili czuje luz ryba spina się, a mi pozostaje niesmak porażki. W tym samym czasie Czajnik podprowadza swoją rybę do brzegu, nie zastanawiam się za długo i chwytam podbierak, Czajnik naprowadza rybę, jest w siatce już nie ucieknie. Kładziemy rybę na macie jest to piękny golas, idę po wagę, wskazówka pokazuje 12,5 kg:) ładna rybka, wkładamy ją do worka, rano sesja zdjęciowa.

12,5
12,5 kg złowiony w nocy przez Czajnika

Po tym holu nie mieliśmy już żadnych brań. Rano przerzucamy zestawy ale do południa nic się nie dzieje, liczymy na wieczór i noc, może miśki nie dadzą pospać:) wykorzystujemy ten czas na drzemkę, która około godziny 16:00 przerywa dźwięk mojego sygnalizatora, wyskakuję z namiotu, swinger opadł, na żyłce luz ale widzę, że zaczyna się podnosić, chwytam za kij, czuje opór, ryba idzie w moja stronę, to chyba nie jest karp, gdy jest już dość blisko brzegu okazuje się, że to amur i jak to leży w naturze tej ryby pokazuje co potrafi przy brzegu. Kilka odjazdów i ryba kapituluje, wyciągamy ją na matę, jest wielki na pewno ponad dychę, waga pokazuje 13 kg. Super o to chodziło, tradycyjnie sesja zdjęciowa i amur wraca cały i zdrowy do wody.

amur 13kgWaleczny amur 13 kg

Oby tak dalej, jednak nie zawsze jest tak jak się chce, do rana następnego dnia nie mieliśmy już żadnego brania za to Wiesław przez cała noc był „demolowany” przez karpie, takie do 5 kg, za każdym razem gdy wywoził zestaw i wracał do brzegu po kilku minutach miał już branie. W sumie wyciągnął ich kilkanaście sztuk.

WiesiuNasz wierny kompan Wiesław

Następny dzień przywitał nas deszczem i silnym wiatrem lecz pod wieczór pogoda w miarę się ustabilizowała, przestało padać więc i nasze nastroje poprawiły się znacznie. Nadszedł wieczór i czekamy na brania.

zachód słońca
Malowniczy zachód słońca na Nekielce

Zbliża się 20:00 Czajnika sygnalizator zaczyna się odzywać, zacięcie i jest, czuć spory opór ryba nie chce się poddać lecz w końcu opuszczają ją siły i daje spokojnie wprowadzić się do podbieraka. Schemat ten sam mata, ważenie wskazówka znowu przekroczyła 12,5 kg:) noc zapowiada się ciekawie:) Karp wraca do wody, Czajnik znowu wywozi zestaw i czekamy co się wydarzy.

12
Karp 12 kg połakomił się na "tajną broń" Czajnika

Nie mija godzina a sygnalizator Czajnika po raz kolejny daje o sobie znać i znowu to samo kij w parabole, ryba walczy jak szalona lecz znowu wygrywa wędkarz. No i tym razem na macie ląduje „goła” dwunastka, która trafia do worka w oczekiwaniu na poranną sesję zdjęciową. Noc coraz zimniejsza, siedzenie na dworze nie jest już takie przyjemne ale szybko o tym zapominamy bo znowu Czajnik rządzi, kilka minut przed północą zacina on po raz kolejny fantastyczną rybę, emocje pozwalają zapomnieć o przeraźliwym zimnie, hol, podbierak, mata, waga i po raz kolejny ponad 12 kg.

12kg
Kolejna 12-stka na macie

Na szczęście przed pierwszą i moje sygnałki dały o sobie znać tej nocy po kilkuminutowym holu na macie wylądował karp o masie 11 kg, który tak jak poprzednie po zważeniu i kilku fotkach wrócił do wody.

11kg
No w końcu karp powyżej 10kg

Do rana Wiesław złowił jeszcze kilka karpi o wadze do 5 kg. Skoro świt obudziło nas przeraźliwe zimno jak się okazało po wyjściu z namiotu na znajdował się na nim szron, a na macie lód który po kilku minutach roztopił się w promieniach wschodzącego słońca.

mata
Wrześniowe poranki bywają chłodne

Przez kolejny dzień w nasze nęcone miejscówki weszło stadko małych karpi o masie do 5 kg, których złowiliśmy kilkanaście sztuk. Na szczęście ta mała „szarańcza” pod wieczór przestała brać (pewnie zjadły całą zanętę), więc szybko przerzuciliśmy zestawy przed nocą z nadzieją na większego karpia. Po zachodzie słońca ponownie temperatura zaczęła gwałtownie spadać, około 23:00 w końcu mój sygnalizator dał o sobie znać, podbiegłem do wędek i rozpocząłem hol który trwał kilka minut a jego finałem był karp o masie ponad 12 kg. Ryba trafiła do worka, ponieważ bardzo niska temperatura spowodowała, że aparat nie chciał robić zdjęć.

12 noc
Karp 12 wziął o 23.00 w nocy

W nocy złowiliśmy jeszcze kilka małych karpi. Nad ranem jak można było się spodziewać przymrozek, nie przeszkadzało to jednak rybą w braniu i Czajnik zaliczył ponownie branie, którego efektem był amur o wadze 14 kg.

14 kg
Piękny amur 14 kg Czajnika na zakończenie zasiadki

Jak się później okazało była to ostatnia ryba naszej wyprawy. Jak to w życiu bywa wszystko co dobre szybko się kończy i przyszedł czas wracać do domu. Nie udało nam się złowić jakiejś rekordowej ryby ale nie było też źle, padło kilka ładnych karpi i dwa piękne amury więc wracaliśmy do domu zadowoleni i z nadzieją, że w przyszłym roku uda nam się wrócić i zmierzyć z dwudziestkami pływającymi w tej wodzie.

Pozdrawiam: Biechu

Copyright © 2009 - 2011 CKK Człuchów. Designed by Maciej Wdowczyk
Strona zoptymalizowana dla rozdzielczości od 1024x768 pikseli. Zalecane przeglądarki: IE 7.0 lub wyższa, FF 3.0 lub wyższa.
Analiza oglądalniści: odwiedzin