PZW Człuchów  |  KONTAKT  |  LINKI 

WspółpracaBig Carp Portalpelzercrazycarpsklep karpiowy
Członkowie CKK

karpik Prezesa
Karol Dziemiańczyk
Grzegorz
Grzegorz Berezowski
Patrol SSR
Winicjusz Białek
Łukasz
Łukasz Szeremeta
Bartek
Bartek Szmoleń
Darek
Darek Kęsik
Tomek
Tomek Kowcun
Karol
Karol Winiarski
Maciej
Maciej Wdowczyk
Piotrek
Piotrek Bartecki
Kaziu
Kazimierz Januszewski


Wrześniowe spotkanie

Dodano: 11.10.2010

Wydarzenia, które miały miejsce w ostatni weekend września na łowisku Bobolice były wyjątkowo inne niż wszystkie pozostałe i to nie dlatego, że po raz kolejny była szansa złowić rekordowo dużą rybę, ale...
Od pewnego czasu wspólnie z Darkiem po raz kolejny w tym roku szykowaliśmy się na kilkudniową zasiadkę na łowisku w Bobolicach. Kilka zmiennych terminów, jednak ostatecznie padło na 24-26 września. Bez wahania zgodziliśmy się na wyjazd tym bardziej, że z informacji Pana Antoniego wynikało, że w tym czasie na łowisko zjedzie wielu znakomitych karpiarzy.
Z zapowiedzi meteorologów wynikało, że ma być ładna, słoneczna i stabilna pogoda, która w tym roku przy wszystkich naszych wyjazdach niestety taka nie była. Plan wspólnej zasiadki oraz atrakcja - niespodzianka wieczoru zapowiadały niemałe emocje i dobrą zabawę oraz fajne wędkowanie. Pozostało jeszcze tylko przygotowanie całego ekwipunku no i w drogę.
Razem z nami pojechali koledzy z Człuchowa Niewin i Horacy, którzy to mieli już okazję wiosną gościnnie „wystąpić” na tym łowisku. Podczas drogi chytrze obmyślaliśmy plan działania, sposoby i metody łowienia oraz nęcenia. Do myślenia dawało tylko to kogo zastaniemy i z kim będzie okazja się spotkać i poznać podczas wyjazdu a co za tym idzie wymienić się cennymi
relacjami, uwagami i doświadczeniami z kończącego się powoli krótkiego sezonu karpiowego.
Na łowisko dojechaliśmy jako pierwsi około godziny szóstej, było jeszcze dość ciemno więc była chwila na relaks i rozpakowanie samochodu oraz transport klamotów na nasze stanowisko.

CKK

W końcu dotarliśmy na "wiklinę" i po przygotowaniu stanowiska, wyborze miejscówki, w niedługim czasie pierwsze zestawy lądują w wodzie. Fantastyczna pogoda, wielce sprzyjający wiatr, woda o temperaturze 14 stopni C, ładne spławy ryb dawały szanse na oszukanie w końcu jakiegoś dużego "jaśnie pana karpia". W kilka godzin mamy około 10 brań, jednak bardziej liczymy na „jakość” a nie na ilość. Największa z dotychczas złowionych ryb nie przekracza 3 kg.

Jednak bardzo delikatne brania zapowiadają dużą ostrożność karpi a co za tym idzie nadzieję na spotkanie z dużą rybą. Czas szybko leciał jak na tę porę roku, zbliżała się 16 a duże karpie jakby nie doceniały naszych wszakże polubownych zamiarów. W między czasie na miejscówkę
dołączają turystycznie nasi koledzy Niewin i Horacy. Na łowisko docierają także inni uczestnicy, jednak z daleka niewiele widać. Niestety do wieczora nie udało się złowić nic pokaźnego. Wspólne spotkanie i ognisko już wcześniej zostało zaplanowane na godziny popołudniowo - wieczorne połączone z „degustacją i integracją”.
Nadszedł czas spotkania z kolegami „po kiju”, którzy już prawie w komplecie dotarli na miejsce. Pod grzybem spotykamy wyborne towarzystwo i sympatyczne przywitanie. Sylwek, Bartek, Kuba, których poznaliśmy w ubiegłym sezonie nad wodą i wielu innych wspaniałych kolegów, których mieliśmy okazję poznać. Jednak po raz pierwszy z Darkiem miałem
przyjemność i zaszczyt poznać osobiście Tomka Chliba z Teamu Carp Planet. Oczywiście obecny był również gospodarz łowiska Pan Antoni. Chłopaki szybko relacjonują co się u nich wydarzyło na wodzie ale relacje te nie były dla nas zaskoczeniem. Podobnie jak u nas udało im się wyłowić pierwszego popołudnia kilka może kilkanaście małych karpi. Fantastyczna atmosfera jaka panowała wokół grzyba przy akompaniamencie gitary, akordeonu oraz „pisku” sygnalizatorów spowodowana sporą ilością brań gwarantowała murowaną przygodę.

CKK

CKK

Chłopaki wyciągają z wody kilka „Marianków” i oczywiście w świetnej kondycji zwracają im wolność. W międzyczasie Niewin i Horacy usilnie próbują wydobyć z pudła i kaloryfera ich ulubiony przebój tego wieczoru ”Whisky ....."
Już nie mogliśmy się doczekać kiedy dołączy do nas „luksusowa narzeczona” o wadze jakieś 50kg czyli niespodzianka wieczoru. Narzeczona? 50 kg? Pewnie jeszcze długie nogi i powabne blond włosy??? Zaczęło się rozmyślanie i niecierpliwe wyczekiwanie!

W końcu JEST!!! Wjeżdża do nas samochód wraz z wyczekiwaną niespodzianką!!!

Ku zdziwieniu wszystkich na przyczepie pojawia się zamiast blondynki taka „śniada” rzekł bym nawet „mulatka” wyśmienicie przygotowana na wieczorne wspólne biesiadowanie ....... pieczona świnka. Czas więc zacząć degustację.

CKK

CKK

Świetne relacje kolegów z różnych łowisk, zawodów, inne niesamowite historie powodowały, że czas leciał zdecydowanie szybciej niż by się to wydawało. Długie rozprawki z Tomkiem Chlibem, jego cenne uwagi i wskazówki na tematy wszystkim dobrze znane nie
miały końca i cieszyły się wielkim posłuchem. Brakowało dnia, wróć! Wieczoru zabrakło i
i nocy też. Jednak przed nami jeszcze dwa dni przygody na Bobolicach.

CKK

CKK

Od rana pełna mobilizacja, chęć złapania pięknej sztuki powodowała że nim się obejżeliśmy było grubo po południu. Dotychczas największa ryba miała nieco powyżej 5 kg. Kilka spinek a małe „mustangi” nie dawały za wygraną. Na ilość brań nie można było narzekać, jednak wielkość niestety nie powalała na kolana i to nie tylko z naszej strony. Na brzegu spod grzyba i dalej na stanowisku numer 1 oraz torfowej górce stanowisko numer 4 również nic specjalnego się nie działo. Pomimo wykwintnych zakąsek dużych ryb nie było. Wnioski nasuwały się same - karpie nie żerowały. Za to pogoda sprzyjała wspólnej integracji. Zbliżał się kolejny wieczór i kolejne wrażenia. Uaktywnił się dobrze znany GKK, oraz „szkółka karpiowa” prowadzona przez Pana Sylwestra, który sprzedawał „dużo kitu” a nawet kulki na wagę.

CKK

Szkoda tylko, że uczestnik był jeden. Zauroczony „szkółką” w promocyjnej! cenie i GKK postanowił nas (nie wiedzieć czemu) bez pożegnania nad ranem z hukiem łańcucha opuścić. Mamy jednak nadzieję, że wrażenia z karpiowania pozostaną w jego pamięci na długo bo nie często „live” można zobaczyć „takie ości”. Należy jednak zaznaczyć, że świnka była świetnie przygotowana", i rzec można rozebrana została do goła, gdzie i tak trzeciego dnia smakowite kąski skończyły w kociołku Pana Antoniego.

CDB

Nadszedł najgorszy dzień takich zasiadek. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć, że za nic na świecie nie chce się wyjeżdżać z łowiska. Był to kolejny dzień wspomnień , podsumowania spotkania i wielu brań małych karpi, ilu? tego już sam nie wiem. Nie było mocnych na duże sztuki. Tym razem nie udało się nikomu oszukać dużych, ostrożnych karpi. Może następnym razem. Na koniec kilka wspólnych zdjęć, szybkich, kolejnych terminów, dokładne uprzątnięcie miejscówek, pakowanie majdanu i w drogę. Jak mówią co złego to nie my.
Dzięki uprzejmości Pana Antoniego, szanownej małżonki oraz Pani Wiolety po raz kolejny nad wodą w Bobolicach przeżyliśmy wspaniałe i niezapomniane chwile. Dziękujemy wszystkim biorącym udział w spotkaniu.
Podziękowania dla Barta i chłopaków Piotrka, Wojtka, Tomka za super prosiaczka, Nawigatora za spryskiwacz, Tomka Chliba z CPT za spotkanie, Kubie za prowadzenie GKK i wszystkim obecnym w tym czasie nad wodą za wyrozumiałość.

Do zobaczenia wkrótce. Może niedługo uda nam się zorganizować fajne wędkowanie już na naszej, karpiowej wodzie.

CKK

Z karpiowymi pozdrowieniami
Tomek Kowcun i Darek Kęsik

Człuchowski Klub Karpiowy
www.ckk.pzwczluchoworg.pl


Copyright © 2009-2011 CKK Człuchów. Designed by Maciej Wdowczyk
Strona zoptymalizowana dla rozdzielczości od 1024x768 pikseli. Zalecane przeglądarki: IE 7.0 lub wyższa, FF 3.0 lub wyższa.
Analiza oglądalniści: odwiedzin