PZW Człuchów  |  KONTAKT  |  LINKI 

WspółpracaBig Carp Portalcarp planetTCTTCTPomorski Portal KarpiowyCarp Trawel Teampelzer crazycarp sklep karpiowy eurofishing
Członkowie CKK

karpik
Karol Dziemiańczyk
Grzegorz
Grzegorz Berezowski
Winek
Winicjusz Białek
Łukasz
Łukasz Szeremeta
Bartek
Bartek Szmoleń
Darek
Darek Kęsik
Tomek
Tomek Kowcun
Karol
Karol Winiarski
Maciej
Maciej Wdowczyk
Piotrek
Piotrek Bartecki
Kaziu
Kazimierz Januszewski



Trzy dni na małym dzikim jeziorku

Dodano: 04.06.2013

W niedziele 26 maja zadzwonił do mnie Piotrek i spytał czy nie mam ochoty na zasiadkę. Ci którzy mnie znają dobrze wiedzą że nie odrzucam takich propozycji, więc zgodziłem się od razu i zacząłem pakować sprzęty do samochodu. Gdy przyjechałem do Piotrka zaczęliśmy zastanawiać się nad jaką wodą zasiądziemy, po kilkunastu minutach wybraliśmy małe, dzikie jeziorko położone kilkadziesiąt kilometrów od Chojnic. Nie marnując więcej czasu ruszyliśmy w kierunku obranego celu. Po przyjeździe na miejsce pierwszy rzut oka na wodę, brak żywej duszy, wiatr wiał w kierunku zatoczki porośniętej podwodną roślinnością i grążelami więc nie mieliśmy najmniejszego problemu z wyborem miejsca gdzie będziemy łowić. Szybko rozbiliśmy obozowisko i zabraliśmy się do omawiania taktyki. Piotrek postanowił wywozić zestawy w głąb zatoczki i kłaść je w oczkach między grążelami, ja natomiast obrałem inną taktykę, a mianowicie wywoziłem zestawy pod drugi brzeg i kładłem na delikatnym spadku przed przybrzeżną roślinnością. Niezwłocznie wprowadziliśmy nasz plan w życie i po zakończonym wywożeniu zaczęliśmy wspominać minione zasiadki oraz dyskutować o karpiowaniu.

2

1

Po około dwóch godzinach naszą konwersację przerywa dźwięk mojego sygnalizatora, swinger zaczął podskakiwać po czyn opadł bezwładnie. Złapałem za wędkę, wybrałem luz na lince i.... czuję opór na mojej twarzy pojawił się uśmiech, ucieszyłem się że ryba wzięła tak szybko. Hol nie trwał długo i na naszej macie pojawił się piękny, siedmio kilogramowy karp.

3

Nie był to może rekordowy okaz ale za to złowiony na dzikiej wodzie, a taki wyczyn cieszy podwójnie. Kilka fotek i karpik wraca do wody, niech płynie spotkamy się za parę lat. Nie tracąc czasu przygotowałem zestaw i szybko wywiozłem go w poprzednie miejsce. Nie minęła nawet godzina, a tu naglę po raz drugi odzywa się mój sygnalizator, przez chwilę mnie zamurowało, znowu branie, szybko doszedłem do siebie i po kilkuminutowym holu na macie wylądował kolejny misiek, tym razem troszkę lżejszy bo niecałe sześć kilogramów. Nie tracąc czasu kilka zdjęć i do wody.

4

Nadszedł wieczór brania ustały, co jakiś czas na wodzie słychać było spławy ryb, postanowiliśmy więc położyć się spać. Około godziny drugiej ponownie odzywa się ten sam sygnalizator. Wybiegam z samochodu łapię za wędkę, czuję opór lecz niestety chwila holu i ryba się spina, trudno takie jest życie. Po około dwóch godzinach znowu branie, tym razem u Piotrka, zacięcie, kij się wygina, jest ryba, która szybko ucieka w kierunku podwodnych roślin na szczęście udaję się ją wyprowadzić i na brzegu ląduje karpik troszkę ponad cztery kilogramy. Rybka trafia do worka na poranną sesje zdjęciową. Około szóstej i Piotrka kolejne branie i hol zakończony podebranie pięciokilogramowego miśka. Dwie rybki zaraz po zrobieniu zdjęć wróciły do wody.

5

W poniedziałek rano dołącza do nas Czajnik, będzie on łowił z nami już do końca. W ciągu dnia nie było żadnych karpiowych brań, co chwilę słychać było dźwięki sygnalizatorów ale były to drobne leszcze próbujące połknąć nasze przynęty.

8

Gdy słońce znajdowało się już za horyzontem w końcu odezwał się sygnalizator Piotrka i na macie wylądowała piękna szósteczka, która trafiła do worka na poranne fotografowanie. Przez resztę wieczoru jak i całą noc nie było żadnych brań.

9

Dopiero około ósmej rano dał o sobie znać mój sygnalizator i po krótkim holu Piotrka, który w profesjonalny sposób wykorzystał branie naszym oczom ukazał się karpik, który po zrobieniu zdjęć wrócił do wody.

7

To była ostatnia noc którą spędziliśmy nad jeziorem i nieuchronnie zbliżał się moment powrotu do domu. Powoli zaczęliśmy zwijać nasz obóz co niektórzy wyłączyli już sygnalizatory mimo iż wędki dalej znajdowały się w wodzie. Nagle czynności związane z naszym pakowaniem przerywa dziwny dźwięk, przypominał on odgłos hamulca kołowrotka no ale jak to mogło być możliwe skoro nie towarzyszy temu dźwięk sygnalizatora. Wszyscy skierowaliśmy wzrok na wędki, okazało się że Czajnik miał branie, a że przed dosłownie minutą wyłączył sygnalizator słychać było tylko odgłos hamulca kołowrotka. Na szczęście ryba została zacięta i wyholowana, a potem wypuszczona.

6


Ten krótki wypad nad dziką wodę okazał się strzałem w dziesiątkę. Przez trzy dni złowiliśmy łącznie siedem karpi, które nie były może jakimiś olbrzymami ale sprawiły nam podwójną radość ponieważ zostały złowione w wodzie gdzie jego populacja nie jest tak duża jak w zbiornikach komercyjnych, a co za tym idzie karpie tam pływające są ostrożne i ciężej je przechytrzyć. W przyszłym roku na pewno wybierzemy się nad to jeziorko, mam nadzieję, że znowu uda nam się spotkać z pływającym tam karpiem.

Pozdrawiam
Biechu

Copyright © 2009 - 2011 CKK Człuchów. Designed by Maciej Wdowczyk
Strona zoptymalizowana dla rozdzielczości od 1024x768 pikseli. Zalecane przeglądarki: IE 7.0 lub wyższa, FF 3.0 lub wyższa.
Analiza oglądalniści: odwiedzin