PZW Człuchów  |  KONTAKT  |  LINKI 

WspółpracaBig Carp Portalcarp planetTCTTCTPomorski Portal KarpiowyCarp Trawel Teampelzer crazycarp sklep karpiowy eurofishing
Członkowie CKK

karpik
Karol Dziemiańczyk
Grzegorz
Grzegorz Berezowski
Winek
Winicjusz Białek
Łukasz
Łukasz Szeremeta
Bartek
Bartek Szmoleń
Darek
Darek Kęsik
Tomek
Tomek Kowcun
Maciej
Maciej Wdowczyk
Piotrek
Piotrek Bartecki
Kaziu
Kazimierz Januszewski



Weekendowa zasiadka

Dodano: 30.06.2013

Kilku Klubowiczów postanowiło wypocząć w weekend nad wodą i zmierzyć się z czekającymi na nas karpiami. Około południa w sobotę nad wodę docierają Tomek i Winek. Swoją zasiadkę rozpoczynają jednak od uporządkowania leśnego parkingu przy drodze biegnącej obok naszego jeziora, gdyż najwidoczniej ktoś postanowił zrobić sobie w lesie wysypisko śmieci. Przywiezione z jakiegoś domowego grilla pozostałości, typowe, domowe śmieci, pampersy, puszki, słoiki po konserwach i pasztetach, mnóstwo plastikowych i szklanych butelek po tanich napojach i cholera wie co jeszcze. Wszystko rozwleczone wokół parkingu przez zwierzynę za resztkami jedzenia. Koszmar. Wyrzucającym gratulujemy pomysłu!!!

1

W końcu Winek rozbija się na "1", natomiast Tomek zasiada u siebie na "9". Pogoda w sam raz na relaks i zarzucenie wędek. Zimny browarek w taką pogodę smakuje wyśmienicie, tym bardziej polewany w leśnej ciszy, przy śpiewie ptaków i szumie fal. Sobotnie popołudnie szybko mija. Nic specjalnego się nie działo. Kilka ładnych spławów dało się zauważyć co było dobrym prognostykiem na kolejne godziny. Około 16.00 na stanowisko „11” docierają Tomek i Grześ, a chwilę później w końcu nad wodę ląduje Darek. Miejscóweczka została zanęcona pokaźną porcją dobrych kulek i peletu. Rozpoczynamy montowanie zestawów i zastanawiamy się na co zarzucić by przechytrzyć nasze misiaki. W międzyczasie do Winka dociera Bartek i tym samym miejscóweczki obstawione zostały dwu osobowo. Do wieczora błoga cisza, pełen relaks i odpoczynek przy starym, dobrze znanym kawałku Bjełyje Rozy. Docieramy z Darkiem na 11-tkę na duchowe wsparcie i na małą integrację. Tomek i Grześ po ok.2 godzinnym łowieniu postanawiają przerzucić zestawy i zmienić przynęty. Na efekty nie trzeba było długo czekać. U Tomka następuje branie po ok. 20 minutach i na macie ląduje misiek ok. 5kg a po kolejnych 15 minutach branie u Grzegorza lecz ryba wyhacza się podczas holu, jednak po godzince następuje kolejne branie i Grześ również cieszy się z pierwszego karpia. Na 9 małe przedbiegi i również odjazd. Coś drgnęło. Zaczęło się coś dziać w wodzie. Na zestawie uwiesił się „dolar” (tak nazywamy występujące u nas pokaźne liny). Przerzutka zestawu i dalej do boju. Tomek i Darek idą w odwiedziny do Bartka i Winka na 1-kę zapytać co u nich słychać na końcu zestawów. Nie mija 10 minut i Darek startuje do brania które sygnalizuje centralka. Do pokonania 300 m w ciemnym lesie. Centralka wyje, a te 300m biegu na 9-kę nie ma końca i to bez latarki ale za to z przeszkodami w postaci rowu i pozwalanych drzew oraz gałęzi. Jest pierwszy karp u nas. Postanawiamy nie odchodzić ze stanowiska tylko zostać w pobliżu. Kilka minut po 23.00 po upalnym dniu schładza nas 15 minutowy deszczyk. Zasiadka karpiowa bez deszczu przecież się nie liczy. Czekamy na kolejne brania, o 23.30 termometr w samochodzie pokazuje 23 stopnie.

5

Zapowiada się ciepła noc, a przy takiej pogodzie miśki lubią u nas dobrze żerować. Jeszcze przed północą branie u Darka. Ryba walczy mocno i muruje przy dnie. Nie daje się oderwać ale w końcu odpuszcza i piękny „karpiszon” ląduje na macie. Ładny misiek z krągłym brzuszkiem. Wiadro z wodą, waga i do sesji. Waga pokazuje 13,58kg razem z matą. Po odjęciu 2kg na mokrą matę wynik całkiem niezły. Kilka fotek i karp wraca w świetnej kondycji do swojego królestwa.

2

Następne branie ok. 1.00 w nocy. Kolejna większa sztuka ląduje na macie. Niestety nie mamy czym jej zważyć z przyczyn czysto technicznych. Sztukę oceniamy wzrokowo w porównaniu do tych ryb które łowiliśmy wcześniej i były ważone. Klasyfikujemy rybę w przedziale 7,5-8kg. Nowa przynęta i zestaw trafia do wody. O 2.45 kolejne branie u Tomka i też „wypasiony” karpik ląduje w podbieraku. Postanawiamy nie przetrzymywać ich w workach do rana tylko od razu po krótkiej sesji wypuścić do wody.

3

4

Zastanawiające, że prawie wszystkie brania są bardzo delikatne, ciężko jest zaciąć a ryby wagowo są dosyć duże. Około 3.30 zaczyna świtać i czas pokłonić się słońcu. Ryby budzą się do życia dając zdecydowane sygnały. Kilka minut po 4.00 następne, delikatne branie i kolejna ładna sztuka jest na naszym brzegu. Chyba największy tej zasiadki lecz nie możemy tego potwierdzić.

4

Wstaliśmy skoro świt więc kawka z rana smakuje wyśmienicie. Przy siadaniu do małej czarnej mamy następne branie, ale co tam – kawusia poczeka. Do godziny 7.00 jeszcze jedno. Karpie doskonale współpracowały. Złowiliśmy kilka ładnych sztuk w przedziale wagowym 7,5 - 9kg, dwie sztuki ponad 10 kg i ok. 6kg.

5

 

Na stanowisku nr 1 Winek z Bartkiem łowią 9 ryb w przedziale wagowym 6-8kg w tym jedna sztuka ponad 10kg. Super. Na 11-tce noc przebiegła w miarę spokojnie, blisko położone zestawy dały Tomkowi i Grzesiowi trochę pospać, około 6.00 rozlega się jednak przyjemny dla ucha pisk, ale tym razem na brzegu ląduje piękny srebrzysty karaś o wadze 2,14 kg. Tomek postanawia wywieść zestawy pod drugi brzeg.

Podobnie robi Grześ z jednym zestawem. Na efekty nie trzeba długo czekać. Po około 30 minutach zdecydowany odjazd i zaczyna się hol karpia przez całą długość jeziora – wspaniałe uczucie. Karp okazuje się szybki i sprytny, „parkuje” daleko od nas przy zwalonym pomoście, tym samym trzeba założyć spodniobuty i drałować po misiaka. Sprawa jednak robi się trudna, w połowie holowania następuje branie na wywieziony zestaw Grzesia, oznacza to mały kłopot – dwie holowane ryby w jednym momencie i nikogo do pomocy, gdyż Tomek z Darkiem z 9-tki szybciej pojechali do domu. Szczęście jednak nam sprzyja i karp Grzesia parkuje w przeszkodach w wodzie i nie daje się dalej ciągnąć. Szybka decyzja – odbezpieczamy wolny bieg i odstawiamy wędkę z nadzieją, że sam z niej w końcu wyjdzie. Między czasie dokańczamy hol karpia Tomka, po którego trzeba wchodzić do wody przy pasie trzcin i starym pomoście. Udaje się, Tomek dociera do miśka, by dalej go nie stresować postanawiamy nie ciągnąć go już na brzeg i odhaczamy go w wodzie, wagę oceniamy na około 6 kg. Tym samym wracamy do pozostawionej wędki Grzesia, próba ruszenia karpia z miejsca kończy się sukcesem, wychodzi z podwodnej zawady i kontynuuje swoją podróż. Kij bije mocno, widać, że nie jest to żaden maluch, zabiera po drodze drugi wywieziony zestaw Tomka i nagle mamy zabawną sytuację – ciągniemy jedną rybę dwoma zestawami. Szkoda tylko, że nie było nikogo by to uwiecznił. Chwila walki i karp ląduje bezpiecznie na macie, a nasza waga wskazuje 8,15 kg. Pamiątkowa fotka i misiek wraca do wody.

6

Po tych emocjach można stwierdzić, że nasz weekendowy wyjazd kończy się sukcesem i można już spokojnie zacząć się pakować i wracać do domu z olbrzymim ładunkiem pozytywnej energii na cały przyszły tydzień zawodowych obowiązków.

Z karpiowym pozdrowieniem.
Tomek & Darek, Wini & Bartek oraz Tomek & Grześ.

Copyright © 2009 - 2011 CKK Człuchów. Designed by Maciej Wdowczyk
Strona zoptymalizowana dla rozdzielczości od 1024x768 pikseli. Zalecane przeglądarki: IE 7.0 lub wyższa, FF 3.0 lub wyższa.
Analiza oglądalniści: odwiedzin